Introwertyk - świr czy zwykły nudziarz?

Poznaj 50 introwertycznych faktów o mnie i przekonaj się sam.

Krwiściąg lekarski czyli...

... opowieść o tym, jak odsyfiałam twarz naturalnymi metodami.

Odstawić gluten i przeżyć - 13 kroków

Dość smęcenia o tym, jak to trudno żyć bez chlebka!

Dopalacze dla mózgu

Jak podkręcać obroty, by miało to ręcę, nogi i... mózg.

Mężczyzno, znalazłeś się tutaj niezupełnie przypadkiem?

O męskiej, niedoskonałej cerze poczytasz tutaj. Bez ściemy.

piątek, 19 września 2014

Przerwa w blogowaniu - 19-29 września


Czuję się jak w końcu dziejów. Nieuchronnie zbliża się czas, który przysporzy mi tyle samo radości, co bólu. Z jednej strony czekają na mnie zabytki Paryża, piękne cmentarze, o których tylko mogłam marzyć (heh, muszę Wam napisać, o co kaman z tymi cmentarzami), a z drugiej brak internetu. Moje serce rozpadło się na dwie połówki, broczące teraz czarną zgorzeliną pełną łez i zwątpienia.

Dobra, dobra, może znajdę gdzieś darmowe wifi, jadę przecież do Paryża, a nie na mongolskie stepy. Niemniej od dziś do 29 września na blogu prawdopodobnie nie będzie żywej duszy (oprócz Waszych, zbłąkanych duszyczek). Za to przy dobrych wiatrach możecie spodziewać się mnie przede wszystkim na Instagramie, prawdopodobnie na Facebooku, a może nawet i na Twitterze (którego jeszcze dobrze nie ogarniam).


Do przeczytania!

czwartek, 18 września 2014

Maski, których nikt nie lubi

Nikt oprócz mnie. Zauważyłam w blogosferze urodowej już jakiś czas temu taki trend, że na ogół produkty, które są obwiniane za wszelkie zło tego świata, zadomawiają się na mojej półce w łazience na dobre. Czym to może być spowodowane?



Patrząc na to, jakie stały się moje włosy i jakiego rodzaju to są produkty, doszłam do ciekawych wniosków. Niezbyt dociążające, niezbyt nawilżające, nieogarniające puchu, a czasem wręcz go powodujące maski to coś, czego nie znosi większość włosomaniaczek. Są jednak wśród nas takie wybryki natury, jak ja, ceniące sobie te wszystkie cechy produktów do włosów, które nie powodują przyklapu. Ten post jest zatem też odpowiedzią na pytanie: mam ładne, zdrowe włosy, jak żyć? Albo: moje włosy są przyklapnięte, płaskie, cienkie, bez objętości? Co robić, włosomaniaczki?

Na odwrotną sytuację czyli suche, zniszczone siano na głowie znajdziemy w blogosferze tysiące odpowiedzi, bo większość z nas dostaje szajby na punkcie włosów dopiero wtedy, gdy je doprowadzą do stanu jak po wybuchu atomowym. Co jednak robić, jeśli na naszej głowie panuje ład i porządek aż za bardzo? Być może któraś z tych masek i odżywek pomoże Wam znaleźć odpowiedź.

L`Biotica, Biovax Naturalne Oleje, Intensywnie regenerująca maseczka "Argan, makadamia i kokos"


/biovax.pl


Ile ja się o niej naczytałam złego! Podobno nie ujarzmia puchu, niezbyt nawilża, a niektóre z Was miały na głowie urocze ptasie gniazdo.
U mnie: włosy uniesione, ani trochę nienapuszone, wydają się gęstsze i grubsze. Brak efektu lejącej się fali, którego nie lubię, bo po kilku godzinach wygląda jak standardowy placek.


Eveline, Argan + Keratin, Arganowa maska do włosów 8 w 1




Podobno nie robi z włosami nic, pozostawia je nieujarzmione, niezbyt miękkie.
U mnie: może i faktycznie to byłaby jedynie poprawna maska do włosów o średniawym zapachu, gdyby nie tuningowanie jej keratyną (tak, mimo zawartości) i olejkiem miętowym. Gładkość, połysk, uniesienie u nasady... Zastanawiam się, czy nie zacząć nią smarować cycków w ramach walki z grawitacją.


Proteinowe balsamy z Balei - Repair+Pflege i Glatt und glanz




Ten pierwszy to mój ulubieniec od dawna, nie jest tak popularny, jak jego olejowy brat. Ten drugi wpadł mi w łapy dzięki przyjaciółce, która jakoś nieszczególnie za nim przepadała. Jej rozjaśniane włosy nie zareagowały tak dobrze na dawkę protein, jak moje.
U mnie: Zero obciążenia, mnóstwo gładkości, blasku i super objętości. Jak już pisałam, wersja Pure Volumen się chowa.


Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Maska - balsam do włosów staroałtajska




Po pierwszym użyciu wiedziałam już, że wiele z Was nawet nie powinno koło niej stawać, żeby się nie spuszyć. Zakochałam się w niej na dobre, choć jeszcze do końca nie wiem, czy nie przyspiesza mi przetłuszczania. Już mogę jednak powiedzieć, że w ciągu pierwszego dnia włosy zachowują się bajecznie, zyskują objętość, a nawet, jak się postrączkują, to przeczesanie wystarcza, by wyglądały jak po stylizacji. Blask na szóstkę w koronie z uśmiechem.


Miałyście którykolwiek z tych produktów? Co Wy na to?

wtorek, 16 września 2014

Jestem sobą, aż strach patrzeć - pierwsza zabawa u Moni

Właśnie leżałam na łóżku przed kompem, rozmyślając, jak bardzo spasłam i roztrenowałam się przez wakacje. Muszę być naprawdę już nieziemsko gruba, cud, że mieścimy się we dwójkę do łóżka. Kiedy odświeżałam kolejne fitnessowe blogi - bo nic tak nie dołuje człowieka spasionego, jak czyjś sportowy sukces - Monia wyzwała mnie na pojedynek. Samej ze sobą. Kazała napisać, co jest we mnie dobrego, szczególnie w wyglądzie zewnętrznym. Przegięłaś, Moniu, ale masz, co chciałaś.

Włosy

Coraz bardziej mi czerwono!

Tak, kolejność nieprzypadkowa. Moje włosy są naprawdę fajne, teraz myślę, że jakimś cudem zawsze mi się podobały, mimo wzlotów i upadków. Teraz są tak zajebiste piękne i zdrowe, że jedyne, czego im może brakować, to długości. Jak urosną do pasa, będę jeździć z wystawą objazdową po kraju.


Głos

/wikipedia,pl

Jest beznadziejny podobno, niektórzy mają myśli samobójcze, gdy mnie słyszą. Na ogół pozbawiony emocji, za cichy, za spokojny, sprawia wrażenie wypranego z barwy. Lubię to, czuję się jak Daria ze starego serialu na MTV. Ktoś pamięta może?


Intro

/Kavel Rafferty

Najbardziej lubię w sobie to, że jestem introwertyczką. Dzięki temu poznaję naprawdę ciekawych i nietuzinkowych ludzi, których większość traktuje jako nudnych zwyklaków. I ten element szoku, kiedy ktoś dowiaduje się, co lubię robić w wolnym czasie i jakie mam poglądy <3 Prowadzę bardzo ciekawe życie. Wewnętrzne.


Tyłek

Uwaga na lokowanie produktu!

Tyłek to rzecz nabyta, tak myślę. Może urosnąć, może zmaleć, ale zawsze według swoich indywidualnych skłonności. Mój ma w sobie coś takiego, że nigdy nie powinien być ani płaski ani obwisły. Może to jego urok, a może to dupka w jabłko.


Oczy i oczy



Mam Was, chłopaki :D


Publikuję ten post i posłusznie wciskam CTRL+D. To taki skrót do dodawania zakładek. Myślę, że te słowa powinny być w ulokowane w miejscu łatwym do znalezienia w razie kryzysu. Szczególną uwagę przykładam też do tych, które ktoś kiedyś gdzieś wypowiedział i pozwolił mi tym samym na doznanie szoku: "że co?! ŻE JA?! Awwww! Niech ten moment trwa wiecznie!" *.*

Do akcji nominuję:
Anię z Blame Anna
i każdego komentującego, który będzie miał ochotę podzielić się swoimi zaletami.

Dziękuję, Monia :)